
Startup School 2010 – nowe informacje
Po mojej dosyć ostrej wypowiedzi w jednym z ostatnich wpisów przyszedł czas na zweryfikowanie wszystkich zarzutów postawionych w stosunku do Rafała Agnieszczaka oraz prowadzonych przez niego warsztatów Startup School.
Jak teraz wygląda Startup School?
Pomimo, że nie biorę już udziału w programie Startup School z chęcią przyglądam się poczynaniom uczestników oraz wszystkim zachodzącym zmianom. Muszę przyznać, że organizatorzy porządnie wzięli się do pracy w celu wyeliminowania niedogodności. Dzięki temu, że mam kontakt z pozostałymi uczestnikami na bieżąco docierają do mnie informacje o całej sytuacji, którymi chciałbym się podzielić.
Niektórzy myślą, że moim głównym celem jest oczernienie tej akcji natomiast z racje tego, że patrzę teraz na wszystko z dalszej perspektywy, jestem w stanie ją opisać bardziej obiektywnie. Poprzedni wpis był bardziej subiektywnym obrazem tego programu ponieważ byłem jedną ze stron tego „konfliktu”.
Domek uczestników startup school
Muszę się zgodzić z Rafałem bo z pewnością nie jest łatwo znaleźć dom, którego właściciele będą chcieli wynająć go raptem na 3 miesiące. Odnośnie wyposażenia reszta potrzebnych rzeczy została dostarczona zgodnie ze zgłoszonym zapotrzebowaniem. Problem z ciepłą wodą również został załatwiony, więc nie można mieć do tego już żadnych zastrzeżeń.

Sprawa, która mnie najbardziej interesowała a mianowicie Internet – z tym problemem organizatorzy również sobie poradzili instalując w miejsce jednego łącze o prędkości 4Mbit/s. W siedzibie Startup School natomiast mają zapewnione biznesowe łącze 20Mbit/s z GTS’u, które ponoć jest o wiele razy wydajniejsze niż rozwiązania proponowane użytkownikom domowym.
Biuro Startup School to kilkaset metrów w biurowcu klasy A, wraz ze wszystkimi ważniejszymi udogodnieniami typu klimatyzacja itp. Rzecz o której nie wspomniałem wcześniej to kieszonkowe, jest to raczej istotny punkt ponieważ pewne osoby są jeszcze na utrzymaniu rodziców a daje im to pewien komfort pracy przy swoim projekcie.
Kwestia warunków finansowych wygląda następująco: organizatorzy finansują 3 miesiące całej zabawy, w przypadku gdy pomysł się powiedzie również po wakacjach. Za to organizator dostaje 50% udziałów w projekcie natomiast uczestnicy po 25%, przy tym układzie żadna ze stron nie ma przewagi oraz nie może podejmować samodzielnych decyzji.
Ogólny wydźwięk zadowolenia uczestników Startup School jest już pozytywny. Po rozwiązaniu wszystkich problemów, nie usłyszałem ani jednego słowa krytyki na temat warunków. Zgodnie z opinią uczestników organizatorzy już dawno zaczęli usuwać niedogodności.
Odnosząc się do nowych faktów przyznaję, że program Startup School wygląda już całkiem dobrze. Kibicuję wszystkim projektom i szczerze życzę sukcesów, chciałbym za te 3 miesiące zobaczyć jak najwięcej udanych projektów internetowych stworzonych pod patronatem Rafała Agnieszczaka.
Krytyka jednak czasami pomaga
Nie sądziłem wcześniej, że słowa konstruktywnej krytyki aż tak wpłyną na moje zdanie – tak się natomiast stało. Myślę, że większość osób ma tak, że w przypadku ataku uruchamia się „system obronny” – natomiast z perspektywy czasu, analizując wszystko na spokojnie można dojść do prawidłowych wniosków.
Poprzedni wpis usunąłem ponieważ nie popisałem się krytykując wszystkich dookoła, zwłaszcza Pawła Fornalskiego, który w swoim wpisie miał rację i w tej sytuacji z pokorą przyznaję się do błędu. To tyle na temat Startup School.