
StartupSchool 2010 – Porażka! Sprawozdanie.
Byłem, widziałem, zrezygnowałem… a teraz opiszę Wam moją krótką przygodę z StartupSchool 2010 – warsztatami prowadzonymi przez Kreativ sp. z o. o. oraz Rafała Agnieszczaka. Nie jest tak kolorowo jak się spodziewałem…
StartupSchool 2010 – Historia Prawdziwa
Aktualizacja wpisu pod tym adresem.
Zapowiadało się świetnie. Trzy miesiące warsztatów, twórcza i motywująca atmosfera, wsparcie specjalistów – po prostu idealne warunki dla osoby, która staruje z realizacją własnego pomysłu. Niestety w rzeczywistości program StartupSchool wygląda inaczej. W tym artykule postaram się obiektywnie opisać jak wygląda od kuchni StartupSchool – ocenę pozostawiam Tobie drogi czytelniku.
Zacznijmy Od Początku… Rekrutacja
Wypełniłem formularz na stronie StartupSchool. Skłonił mnie do tego duży autorytet Rafała Agnieszczaka w branży. Po kilkunastu dniach, gdy w ogóle zapomniałem o tym zgłoszeniu otrzymałem odpowiedź:
(…) Piszę do Ciebie, ponieważ wypełniłeś formularz zgłoszeniowy na naszej stronie i… Twój pomysł nam się spodobał (gratulacje!), w związku z czym chcielibyśmy się z Tobą spotkać w naszym biurze w Warszawie
Super! – pomyślałem, w końcu mam realną szansę na zrealizowanie projektu, który chodził mi po głowie od dłuższego czasu. Wsiadłem w pociąg i wyruszyłem do Warszawy na spotkanie (rozmowę rekrutacyjną) z Rafałem Agnieszczakiem.
Po dotarciu do biura czekała mnie ogromna kolejka. Na rekrutacji do StartupSchool 2010 podczas całego dnia stawiło się ok. 60 osób z czego wybrana miała zostać tylko 20. Po dłuższej chwili oczekiwania wszedłem do pokoju, w którym siedział Rafał Agnieszczak oraz dwie inne osoby. Przedstawiłem się i rozpocząłem opowiadać o swoim pomyśle. Po chwili przerwał mi Rafał i dał do zrozumienia, że pomysł ich nie interesuje – „… pomysł to rzecz wtórna„. Następnie wypytał o umiejętności oraz doświadczenie. Na tym się skończyła rozmowa. Powiem szczerze, że bardzo mnie to zdziwiło.

Wyruszamy do Warszawy…
Dostałem się do StartupSchool, otrzymałem maila z gratulacjami:
(…) Miło mi pogratulować Ci przejścia kolejnego etapu rekrutacji czyli… Dostałeś się na Startup School! Wielkie gratulacje
Jeee! Dostałem się! jestem zaje&#$ty – pomyślałem
Spakowałem się i wyruszyłem po raz kolejny do Warszawy. Samej podróży nie będę opisywał bo była długa i nudna. Gdy dojechałem na miejsce dowiedziałem się, że domek, w którym będą mieszkać uczestnicy StartupSchool wcale nie jest zlokalizowany w Warszawie tylko w jakiejś miejscowości pod Warszawą.
Jak wyglądał domek uczestników StartupSchool?
Jedna kuchnia, dwie małe łazienki i… 20 osób! W pokoju średnio było po 5 osób czyli krótko mówiąc ścisk. Najbardziej jednak przeszkadzał brak internetu w domku. Przez tydzień zespół speców z Kreativ sp. z o. o. nie mógł sobie poradzić z konfiguracją routera. Szybkość też nie była zbyt powalająca – 1Mb dzielony na 20 laptopów chyba można sobie wyobrazić 
Wracając do kwestii pokoi – w moim przykładowo nie było praktycznie nic poza łóżkami. Brak szafy spowodował, nasze ubrania siłą rzeczy zaczęły walać się po podłodze. Nie było żadnego biurka ani przedłużaczy, żeby rozłożyć się z laptopem – chociaż w sumie po co skoro i tak nie było internetu 

Co to ma być? Bunt!
Fakt, że trzeba wstawać z rana ponad dwie godziny wcześniej tylko po to, żeby najpierw dostać się do łazienki a następnie przejechać kawał drogi do biura StartupSchool nikomu nie odpowiadał. Wiele osób było zbulwersowanych takimi warunkami także postanowiliśmy negocjować zanim podpiszemy jakąkolwiek umowę z Kreativ sp. z o. o.
Drugim ważnym problemem było to, że Rafał Agnieszczak mocno ingerował w nasze pomysły. Rozumiem, że jest z pewnością doświadczoną osobą i zna się na rynku ale tutaj warto zadać sobie zasadnicze pytanie:
Czy StartapSchool ma pomagać w realizacji naszych pomysłów? Czy też może robimy jako tania siła robocza wykorzystywana do realizacji projektów Kreativ sp. z o. o. ?
Nie jesteś frajerem? To bierz nogi za pas!
5 osób (w tym ja) podjęło decyzję o rezygnacji z StartupSchool 2010. Przyznaję, w realizacji pewnego typu pomysłów StartupSchool może dać wsparcie natomiast w większości przypadków bardziej opłaca się realizować projekt na własną rękę. Po co oddawać 75% udziałów z własnego pomysłu jeśli w zamian nie otrzymuje się adekwatnego wsparcia?
A to ciekawostka… przy rezygnacji z StartupSchool
Gdy oświadczyliśmy, że rezygnujemy z StartupSchool kazano mocno sugerowano nam podpisanie umowy o poufności! Takie rzeczy robi się przed rozpoczęciem współpracy a nie przy jej zakończeniu. Oczywiście nikt jej nie podpisał ponieważ zawierała punkt, który zabraniał nam mówić o organizacji StartupSchool oraz ogólnie rzecz biorąc informować o warunkach. Gdybym podpisał taką umowę pewnie nie mielibyście teraz przyjemności czytania tego sprawozdania.
Tak jak wspomniałem na początku ocenę StartupSchool 2010 pozostawiam Wam. Zapraszam do kontynuowania dyskusji dotyczącej StartupSchool w komentarzach.


Przyznam, że e-mail to treść fałszywa, bo jak można gratulować komuś dobrego pomysłu i chęci działania, skoro ich to nie obchodzi i proponują Ci coś innego? Cały etap rekrutacji to jeden wielki burdel, od razu na wejściu więcej osób niż ktokolwiek by przypuszczał, do tego ten tryb przyjmowania i żegnania klientów, którzy musieli przejechać 500 km do Warszawy i usłyszeć ‘nie interesuje nas twój pomysł, powiedz nam czym się zajmujesz’ był niebywale głupim tekstem.
Na wykopa i blipa z tym! Niech wisi jako przestroga.
Dobrze piszesz i zgadzam się z Tobą w 100% bo sam brałem udział w podobnej akcji i wiem czym to pachnie…
Umiesz liczyć? Licz na siebie a nie na takich pseudo „Aniołów Biznesu” jak Agnieszczak cwaniaczek.
Na wstępie napiszę, że nie chce nikogo zniechęcać do StartupSchool, bo jednak to świetna inicjatywa (gorzej z realizacją).
Pamiętam jak weszliśmy do pokoju, w którym rozmawialiśmy o projekcie. Zdziwiło nas strasznie, gdy usłyszeliśmy, że nasz projekt jest nieciekawy i nie ma sensu go realizować. Powodem zdziwienia nie był sam fakt, że wg. organizatorów projekt nie był interesujący, lecz to, iż wcześniej zapewniali nas, że projekt jest ok. – nie ważne…
Zdziwiło mnie również pytanie Rafała: „w skali od 1 do 10 jak oceniasz swoje umiejętności PHP” – kto miał styczność z programowaniem wie, że tego nie da się oceniać „w skali”. Można znać PHP lepiej, lub gorzej.
Szczerze mówiąc sama rekrutacja śmierdziała mi totalną amatorszczyzną. Wybór osób na startup, to była „loteria” – słowa Kacpra.
Dziwne też było, że osoby mniej kompetentne dostały się do końcowego etapu rekrutacji 
ps. wybaczcie za taki chaotyczny komentarz, ale jestem po świeżo po imprezie
też byłem na rekrutacji i jak dosłownie po niecałych dwóch minutach usłyszałem od Agnieszczaka – średni ten pomysł – dawaj innne –
to dla mnie wszystko już było jasne!
Jeleni niech szuka gdzie indziej….
Kacper,
W kwestii rekrutacji, pomyslow i mojego ingerowania: Startup School NIE jest dla kazdego. Nie bawimy sie przedszkole i nie szczebiotamy sobie „kacperku, jak ty pieknie rysujesz”. Podstawą nie jest pomysl tylko wszechstronna i kompetentna osoba. To dlatego nie skupialismy sie na pomysle jesli juz po sekundzie wiadomo, ze pomysl nie wypali /ty mozesz tego nie wiedziec bo to twoj pomysl, ja to po prostu wiem patrzac z perspektywy doswiadczen/. Tak samo istotne jest mowienie wprost nawet nieprzyjemnej prawdy – nie mam zamiaru oszukiwac kogos i siebie mamiac nierealnymi wizjami. Zreszta, twoje wyczucie tematu calkowicie dyskwalifikuje uznanie przyznanego ci projektu za „kiepski”, ktory to o dziwo wszyscy na antywebie uznali za najlepszy.
W kwestii organizacji: to nie jest tez wycieczka z Orbisu. Jesli ktos ma takie nastawienie i oczekiwania to rzeczywiscie moze czuc sie zawiedzony. Wszyscy powinni tu przyjechac z nastawieniem na prace i determinacja, ze to wlasnie to jest najwazniejsze w calym tym projekcie. A kiepskiej baletnicy przeszkadza i rabek u spodnicy. Nota bene – wszystko we wspomnianych kwestiach juz gra. Nie mam oczywiscie woli aby specjalnie testowac wytrzymalosc startupowca ale mam przekonanie, ze umiejetnosc radzenia sobie w niekoniecznie idealnych warunkach jest kluczowa do osiagniecia jakiegokolwiek sukcesu. Tegoroczna Selekcje (http://www.combat56.pl/ekstremum/selekcja_2010/_/e130958c7b891c0e/) ukonczylo zaledwie 12 z 200 osob i pomimo morderczego wysilku byly to najszczesliwsze osoby ze wszystkich. Ty zdezerterowales jeszcze przed oficjalnym startem – naprawde uwazasz, ze jest sie czym chwalic?
Na koniec: nikt nie obiecywal, ze bedzie latwo i slowa dotrzymuje. Tak bylo zawsze i zawsze bedzie. Nie znam startupu, ktory o pracy nad swoim sukcesem mowi „bulka z maslem”. Skupmy sie wiec na efektach, a nie na kuchnii – ty zobaczysz co zrobilismy, ja chetnie zobacze co ty zdzialales. Wtedy bedziesz mial pelna legitymacje zeby kogokolwiek krytykowac.
R(afał)agni(eszczak) skoro wszystko jest ok to czemu na fejsie jest cos takiego:
ktos: Tylko 16 osób? Brakuje jeszcze kogoś, wygląda na to, że kilka osób chyba zrezygnowało.
startupbullshit: Po rozmowach ze wszystkich chętnymi postanowiliśmy wspólnie, że będzie realizować właśnie te projekty. Najważniejsza jest przecież jakość a nie ilość
cos sciemniacie…
pewnie doswiadczony ragni ma genialny pomysl na mniejsze podatki :]
potrzebne sa wam kompetentne i wszestronne osoby? takie osoby nie potrzebuja agnieszczakowego nazwiska przy swoim projekcie, bo sobie same radzi
przeciez na stronie projektu startupschool jest napisane o szkole przedsiebiorczosci. z reszta tam nic nie ma o zasadach tego cyrku. szczerze watpie, ze czegos tutaj nie kombinujesz: 50% udzialu w projekcie za twoja wielka wiedze i doswiadzczenie, skoro tyle niedociagniec im postawiliscie to chyba nie jest najlepszy przyklad dla mlodych przedsiebiorcow… a jak ich wykorzystacie to faktycznie jest prawdziwa szkola zycia… :]
moze te trudnosci to polegaja na tym, ze jest masa niedociagniec? :>
a ta druga osoba w projekcie to jak jest dopierana? losowo? i co potem ragni wykupuje 25% tej osoby co to zostala dobrana i pomyslodawca jest kolejnym pracownikiem ragniego?
no tak, bo jesli zrezygnuje to ragni przejmuje reszte udzialow…
a z czego utrzymuja sie uczestnicy po skonczeniu startupschool? po trzech miesiacach albo ragni mowi, ze jestes cienki i nie chce z toba robic, albo mowi ok, to dopracuj to, ale z czegos trzeba zyc w tej warszawie… bo jak ktos jest maly to go mozna wyeliminowac tak: „rob projekt, daje ci biuro, ale sam sie utrzymuj” :]
masakra jakas…
Global Startup Challenge 2010 juz wypada tutaj o wiele inaczej…
Oto fragment mojego komentarza w serwisie Wykop.pl z dn. 11 lipca 2010 r:
„[..] Kolejną moją dobrą radą dla Was moi drodzy wykopowicze to są Fundusze Unijne. Czytałem wiele żali, krytycznych komentarzy, że np. Programy tj. Program 8.1. dla startup’ów jest bezsensowy. Otóż, to jest świetny program tylko faktycznie należy go dobrze przeanalizować zanim złoży się wniosek o dofinansowanie. Przypominam o tym, ponieważ za rok Polska staje się płatnikiem, a nie beneficjentem jak dotychczas. Skończą się dopłaty dla przedsiębiorców i nie będzie można tak łatwo zdobyć jakikolwiek pieniądz. Nie wspomnę o pracy. Osobiście zamierzam w tym roku złożyć wniosek o dofinansowanie z tych programów, dlaczego mam marnować swój poniesiony dotychczasowo podatek skoro i tak łożę na Państwo to mogę starać się aby ono mi coś dało w zamian. Większość z Was też łoży i długo jeszcze będzie. Zaryzykujcie, spróbujcie.. Jesteście młodzi i na pewno macie w sobie potencjał. Nie sprzedawajcie swoich świetnych pomysłów innym, za marne 5% udziału w realizacji WASZEGO pomysłu – odnoszę się tutaj do kiepskiego projektu Rafała Agnieszczaka pt. „Startup School”. Wiem, że Pan Rafał tak bardzo nienawidzi PARPu za nieotrzymane dotacje ale to nie powód aby okradać innych z potencjału. Natomiast mimo braku tych funduszy uważam, że napisanie biznes planu i staranie się o kredyt lub o inne środki z innych źródeł dofinansowania zawsze warto. Pamiętajcie, że Wasz pomysł ma zawsze sens jeżeli jest Wasz od początku do końca Wasz i przez Was realizowany. Robienie w ch%#a młodych przez zagorzałych i chciwych kasy ludzi takich jak Rafał A. jest nie na miejscu i moim zdaniem świadczy o słabości samego siebie, że temu człowiekowi brakuje już pomysłów na eBiznes. Nie miałem zamiaru urażenie kogokolwiek, a jedynie chciałem być pomocny przy odrobinie własnej i brutalnej (ale szczerej) krytyce.”
Myślę, że celnie ująłem działalność Pana Agnieszczaka.
Panie Agnieszczak, jak Pan znajdzie chociaż jedną poważną osobę która z własnej woli będzie żyła w opisanych tutaj warunkach to gratuluję. Wydaje mi się że osoby które zostały to po prostu desperaci…
Pytanie o znajomość PHP ? LOL, a co to rozmowa o pracę ? A jak projekt będzie tworzony w czyś innym ?
Żałosne, taka typowa polska polityka „startupowa” – wyciągnąć z każdego ile się da, a potem olać to – ja kase mam
Nie potrafię zrozumieć tego typu ludzi, organizatorze Startup cośtam 2010 – to nie jest hell’s kitchen, nikt tego nie obejrzy w tv, a ludzi się tak po prostu nie traktuje, o tych umowach i procentach udziału już szkoda mówić. Wydaje się to naprawdę słabe, bo główny organizator bynajmniej jakimś bogiem w branży IT nie jest, by z taką pewnością siebie głosić swoje poglądy.
Nie jestem w temacie ale… tylko winny się tłumaczy… ?
Tak doświadczony i tak utalentowany przedsiębiorca chce altruistycznie pomagać młodym ludziom
) Ahh przecież to logiczne, że ten człowiek chce wyzyskać z Was jak najwięcej pieniędzy. Popatrzcie na jakichkolwiek ludzi, którzy obracają jakimś znaczącym kapitałem – jedyne na czym im zależy to rentowność inwestycji…
@AntyRagni:
nie do końca się zgadzam z Twoją wypowiedzią. Odniosę się do niej po kolei.
Osoby kompetentne i wszestronne – to właśnie one potrzebują wsparcia przy realizacji projektu.
Kwestie udziałów moim zdaniem wyglądają jasno: Rafał ma 50% i pozostałe 50% ma Kowalski i Nowak. Nie rozumiem zaś o co chodzi Ci z tym, że Rafał wykupuje 25% udziałów?
Po trzech miesiącach wracasz gdzie chcesz. Jeśli projekt się udał, to Rafał wspiera go, jeśli nie, to sam wiesz.
O widzę, że już „chłopcy” Rafała zostali wysłani w głąb sieci aby sprostować to zamieszanie zarówno na tym blogu, wykopie, blipie itd.
Patrząc na projekty Rafała Agnieszczaka nie widzę w ogóle dlaczego jest on taki wielki w oczach wielu osób związanych z tematem. Tak to jest, wypromować swoje nazwisko i potem wmawiać innym, że „my możemy Ci pomóc” i zgarnąć 50% udziałów za to. To się nazywa wyzysk. Panowie od tych startupów są wystarczająco kreatywny, by potrafić samemu wypromować swój projekt. Agnieszczak jest moim zdaniem zbędnym trybikiem do tej maszynerii.
Panowie i Panie, Startup to tylko POMYSŁ i sposób jego realizacji a do sukcesu wiedzie daleka droga. Ja w 5 min nie zbudowałem portalu i całej otoczki wokół niego (reklama, videoblog). Jadąc na ten Startup School to wy chcecie coś sprzedać a Agnieszczak i reszta ekspertów są potencjalnymi kupcami. Nikt przecież nie zainwestuje w gówno bo jest podawane jak czekolada w pa-złotku i na dłuższą metę albo nie wygra z konkurencją albo będzie małe zainteresowanie klientów? Czy jak ja zaoferuje Wam ramę do roweru z papieru to wyłożycie comiesięczną pensję, mieszkanie w Warszawie i samochód jako bonus ???
Co do samego wpisu:
W wielu kwestiach masz rację i rzeczywiście trochę zgrzytów było – powiedzenie, że nie byłoby kłamstwem. Szkoda tylko, że nie napisałeś (może wtedy już Cię z nami nie było), że ludzie z którymi mamy okazję i przyjemność pracować potrafią przyznać się do swoich błędów, rozmawiać o nich i rozwiązywać problemy – moim zdaniem to świadczy o nich tylko dobrze. Każdy ma prawo się pomylić.
Co do podpisania umowy przed, a nie po. Dla mnie to raczej dowód swego rodzaju zaufania i szacunku. Zainteresowani powinni wiedzieć co mam na myśli.
Przede wszystkim wydaje mi się, że Twoje (Wasze) podejście do tego projektu jest błędne – ja traktuję to jako okazję do nauczenia się wielu nowych rzeczy (pierwsze 3 tygodnie pokazały mi, że się nie myliłem), poznania ciekawych ludzi (znowu strzał w 10 – ekipę mamy wspaniałą), zrobienia czegoś fajnego – to jeszcze trudno ocenić, ale na razie wszystko idzie zgodnie z planem.
Myślenie, że ktoś po prostu da Ci pieniądze na coś co jego zdaniem nie ma szans jest trochę niepoważne.
Jeśli brakiem adekwatnego wsparcia nazywasz szkolenia z najlepszymi specjalistami w swoich dziedzinach, codzienną współpracę z wspaniałymi i kompetentnymi osobami i merytoryczny wsparcie osoby, która w Internecie zrobiła już niejedno to rzeczywiście.. masz rację.
Rafał lubi narzucać swoje zdanie i rzeczywiście trudno go przegadać. Nie znaczy to jednak, że nie ma racji. Nie znaczy to również, że nie da się go przekonać do swojego zdania.
Na temat większości komentarzy po prostu nie będę się wypowiadał – nie ma sensu dyskutować, jeśli nie będzie to dialog na (chociaż) średnim poziomie merytorycznym.
Pamiętaj Kacprze, że to nic osobistego. Po prostu uważam, że byłbym nie fair wobec Agnieszki, Krzyśka, Rafała i innych gdybym nie przedstawił sprawy z innego punktu widzenia.
dobra, moze dramatyzuje ze swoimi wizjami o podkupywaniu, ale jesli ragniemu sie nie podobaly pomysly to po co ludzi zgarnial do warszawy? zeby klepali dla niego te pomysly, ktore wedlug niego maja szanse na zyski? nie kazdy czci go jak swieta krowe internetu.
@wojtiku bez urazy, ale jak tak Cie obserwuje na blipie etc. to widzę, że ślepo jesteś zapatrzony w Agnieszczaka i Kreativa i dyskusja z tobą nie ma po prostu sensu, to wszystko co powiadasz to „złote sentencję” Agnieszczaka. A co do spotkanych jak to określiłeś „ciekawych ludzi”, to zapraszam na barcamp, aulę itp. Nie tylko Agnieszczak chodzi po tym świecie…
Ja się dziwię tylko dlaczego idziecie do obcego człowieka i mówicie mu swój pomysł zamiast realizować go w domowym zaciszu (nie oszukujmy się – większość projektów można zrobić tanim kosztem a nie tak jak w dotacjach z PARPu).
Czy Pan A. ma jakiś inny sens w tym aby znaleźć leszcza który da mu pomysł na skalę Facebooka?
Stańcie na własne nogi i realizujcie pomysły sami bo nikt inny nie jest wam do tego potrzebny. Chyba że jesteście wyznawcami Pana A. którego umysł jest na poziomie przeciętnego użytkownika w jego jedynym serwisie który wypalił na „F”.
Dajcie sobie spokój z „startup skul”, „barcamp” itd. Pracujcie sami i budujcie własny team.
To były darmowe rady, niezależnie od waszych umiejętności PHP w skali od 0 do 10.
Kurczę, szkoda.
Od kilku miesięcy dopieszczam swój pomysł na startup. Jednak nie mam ani umiejętności ani funduszy na jego wykonanie, dlatego pomału zacząłem rozglądać się za takimi przedsięwzięciami.
@Dariusz: powodzenia we wkładzie własnym
Chyba nie orientowałeś sie jak działa 8.1. Najpierw sam wkładasz kasę, a później UE zwraca.
Więc nie wal ludziom bzdur do głowy.
@FOX77: masz zupełna rację. Pomysł to tylko mała część sukcesu, najwięcej daje człowiek. I trzeba pamiętać, że nie ma nic bez wysiłku, zawalonych nocy itp.
Ale po latach możemy być szczęścliwo
Wow! Ciekawa dyskusja i jeszcze ciekawsze wnioski.
Sądziłam, że mamy do czynienia z perfekcjonizmem w każdym calu i pikselu….
Dzięki za obiektywny (jednak bardziej, niż subiektywny) przekaz i opinie!
Pozdrowienia
Uderz w stół a Fornalski się odezwie, żeby trochę się wylansować/podlizać w światku startowym/powymądrzać.
Zainteresowanych zachęcam do lektury:
http://fornalski.blox.pl/2010/07/Wytrzyj-wasy-z-mleka-zanim-zaczniesz-swojafirme.html
Ale uwaga !! większość postów na zasadzie: „Mamo chwalą nas !! Kto córeczko nas chwali ? No ja ciebie, a ty mnie.”
Czy ktoś z Was słyszał, żeby ktokolwiek odważył się prosić sprzątaczkę o darmowe sprzątanie kibli?
I to w zamian za możliwość zdobycia doświadczenia, otarcia się o wydzieliny Sławnych itd. ?
Bo ja nie.
Natomiast dalej widzę, że dla nikogo nie stanowi problemu wymaganie takiej pracy od ludzi posługujących się inteligencją i zdobytą wiedzą.
Dlaczego? Bo się dają!
Dla mnie to co opisaliście to żenada i śmiech na sali pełną gębą.
Szukać pomysłu a pytać o umiejętności programowania!?
Gdzie Krym a gdzie Rzym !?
Czyżby w Polsce nie było już programistów do zatrudnienia !?
Toż są jeszcze setki tysięcy Hindusów
Matipl: po latach robienia interesu to Ty będziesz miał tylko garba i kopę długów, a nie poczucie szczęścia. O ile nie zejdziesz na zawał serca po drodze.
pozdrawiam
Arek
Klasyczny przykład polskiego dorobkiewicza. Rafał A. zapomniał o takim jednym małym szczególe – to ja jestem szefem wszystkich szefów.
[...] blogu jednego z byłych już uczestników Startup School pojawił się post StartupSchool 2010 – Porażka! Sprawozdanie, w którym autor wymienia niedogodności z jakimi spotkali się uczestnicy tej imprezy. Do [...]
Jak do dokładnie jest z tą szybkością internetu – podczas pracy w Startup School nikt nie wchodzi na strony że tak tragiczną prędkość mają tam w firmie?
A do całej sprawy bardziej rozwinąłem się na swoim blogu:
http://www.roxweb.pl/2010/07/startup-school-2010-nie-tak-kolorowo.html
Jeśli mój wzrok mnie nie myli, to widzę zdjęcie podłogi, na której ktoś rozwalił artystycznie swój stuff i opis zjawiska jako „straszne warunki w jakich przyszło nam mieszkać”. Czy to „mamy cię”?
Kasa, kasa i kasa. Nie mozna juz tworzyc projektow, ktore maja sluzyc przyjemnosci samego bytu? Jak slysze, o fabrycznej produkcji startupow to mi sie noz w kieszeni otwiera. A dlaczego, ano dlatego, ze kazdy biznes w sieci opiera sie o sztab ludzi dzialu marketingu, ktory dzowni jak przedstawiciel handlowy i proboje wcisnac mozliwosc reklamy na serwisie www. Wiem, bo stoje po drugiej stronie i jestem raczej reklamodawca niz biorca. Popatrz sobie na historie np. na Foltyna, ktory tworzac sms express nie przewidywal, ze posci go za ladna kase naspersowi i ze przeksztalci sie to w komunikator znany jako gg. On to stworzyl bo chcial komunikacji i w pewien sposob chcial omijac duze koszty komunikacji smsowej. Jezeli ktos Ci mowi, ze jest w stanie zrobic z Ciebie konia wyscigowego i wystawic w prestizowej gonitwie to cie oszukuje, tak oszukuje, bo w tej braznzy nie licza sie pelnej krwi araby, ale pociagowe oracze do zaprzegow wozu i bron. Jak mozna mamic mlodych, ludzi i wciskac im kit, ze stworza produkt w ciagu kilku 3 m-cy na miare duzych projektow za duza kase. Potem schodza z tasmy, produkty rodem z biedronki a nie wysoko wartosciowe produkty bo liczy sie zysk zwrot projektu. Bo do wartosciowego produkty trzeba robic analize, ktora zajmuje minimum 6 m-cy. Wiesz jak sprzedawalo sie kiedys samochody na gieldzie? Szlifowales cala noc lakier malucha po czym rano machnales go minia i puszczales na gieldzie jako „przygotowany do lakierowania”, kupujacy nanosil lakier i na nastepnej gieldzie puszczal naiwnemu jako „auto po generalnym remoncie”. I podobnie jest teraz ze startupami. Robi sie podklad, ktos to kupuje doklei pare ikonek i puszcza dalej. Jak slyszysz, ze startup zarabia na siebie to pomysl jakie moze miec on koszty, czy aby napewno sa to tak duze pieniadze. Bo jezeli chcesz postawic startup i okazuje sie, ze musi on chodzic na kilku serwerach, to moze wtedy warto poszukac ludzi ktorzy caly projekt tak skonfiguruja ze bedzie chodzil na jednym i wtedy koszty znacznie spadna i 2000 zrobi sie 200 m-cznie. Tak czy owak nie sugeruj sie niczyja pomoca, korzystaj z twierdzenia Dysona (tego od odkurzacza), ze jezeli masz cos zrobic z kims to lepiej zrob to sam bo lepiej na tym wyjdziesz. Nie patrz na zyski tylko na to co mozesz zrobic dla siebie i reszty i staraj sie tego nie spieniezac bo spieniezanie teraz pozwoli zarobic Ci na tampony a nie prawdziwa kase (jesli do tego dazysz)
Aktualizacji wpisu na stronie:
http://blog.kacperos.pl/startup-school/
Zgadzam się z Tobą dobrze zrobiłeś że zrezygnowałeś. Gratuluję odwagi

Równie dobrze możesz swój projekt realizować w domu i osiągnąć lepsze a przynajmniej takie same efekty – i nikt Ci nie powie że sukces w tym projekcie to jest jego zasługa
dalej ślepo wierzcie w takie „autorytety” i to całe towarzystwo wzajemnej adoracji. agnieszczak, karwata, misiukanis, balawejder. mają opracowany pewnej schemat, który realizują. ten płaci tamtemu, tamten temu i kasa krąży, a jak kasa krąży to znaczy, że jest zabawa. każdy kto zrobił dużą kasę wie, że nie jej zarabianie jest istotne, a jej krązenie z konta na konto. w czasie tej drogi cześć zniknie i mamy zysk…
tym wszystkim, którzy szukają dofinansowania zacytuję „klasyka”:
to tylko za darmo mamy, co zrobimy sami…
Ludzie sami sobie poradzicie. W tym kraju, ktoś kto chce Wam pomóc zazwyczaj chce was oskubać z pomysłu. Ot. Dajcie sobie spokój, przecież to jasne jak słońce. Tam gdzie są kolejki, trzeba czekać długo na pomoc, tam często chodzi o możliwość zakoszenia waszego pomysłu. a gdy przede wszystkim chcą wam zabrać więcej, niż 49% udziałów to zwyczajnie chce Was pozbawić władzy w waszym projekcie, na to można się zgodzić pod warunkiem, że chcemy zarobić, sprzedajemy jeden ze swoich pomysłów. Pamiętajcie, że jest New connect na GPW, i wystarczy 100.000 PLN, żeby tam zadebiutować, to w chwili obecnej jedna z najlepszych dróg do realizacji pomysłu
ludzie przestańcie gadać bzdury czy ktoś z was coś osianął jakieś suckesy finansowe?
skoro człowiek je ma ten andrzejak i chce zarobić jeszcze więcej kasy wspólnie z wami to oddanie mu 50% swoich udziałów to nie jest strata tylko jest dobra inwestycja!
50% mu odddam tego czego sam nie zerobię! myślcie trochę.
skoro gościu zrobił portale warte milony złotych to chyba wie więcej od was i jest mądrzejszy a że chce was podszkolić i wykorzystać wasze umiejętności
bo to jest skomplikowana ukłądanka zrobić biznes wart miliony. Liczy się tu człowiek a nie sam pomysł.
Bo pomysłów on ma wiele ja też mam wiele pomysłów na e-biznes i życia mi nie starczy wszystkich zrealizować.
a nie wystarczy postawić stronki na homie bo jak portal się rozrasta do milionów wejść to potrzeba serwerów i dużej ilości kasy żeby je obsłużyć i tu potrzbene jest finansowanie. a samo z reklam nie wystarczy.
trzeba mieć łeb i być zdolnym, oni szukają ludzi z umiejętnościami, jak ktoś zna ledwie html i ma pomysł to niech go sobie robi.
Andrzejczak czatuje i wyłapuje ekspertów i geniuszy. Jest ostra selekcja bo wszystkimi się nie da zająć, można poświęcić czas max. 16 osobom. lepiej zrobić mniej ale rzetelnie niż niańczyć wszystkich co znają html zwł że nie ogarniesz zarządzania taką ilością osób. zarządzanie jest trudne i im mniej ludźmi sie zarządza tym prościej. microsoft też miał być małą firmą. Bill gates się upierał żeby nie zwiększać zatrudnienia ale go tamten od marketingu namówił.
Andrzejak coś tam o biznesie wie i warto poznać tę wiedzę i sposoby radzenia sobie z rozwiązywaniem trudnych problemów bo na tym polega biznes. jakby było łatwo to kazdy byłby milionerem.