
Tworzenie startupu – wszystko co powinieneś wiedzieć
Artykuł ten jest zbiorem najważniejszych rzeczy, które nauczyłem się podczas tworzenia własnych startupów. Nie znajdziesz tutaj gotowej recepty na osiągnięcie sukcesu natomiast otrzymasz cenne wskazówki, o których z pewnością wcześniej nie miałeś pojęcia.
Czym jest tworzenie startupu?
Tworzenie startupu to początkowy proces realizacji pomysłu na biznes. Jest to najprostsza i zarazem najczęściej spotykana definicja tworzenia startupu. Idąc krok dalej startupem można nazwać prawie każdy nowy serwis internetowy, usługę czy też nowo powstałą firmę.
Artykuł ten w głównej mierze dotyczy tworzenia startupu internetowego, natomiast można go przełożyć również na grunt życia codziennego oraz wyzwań, których się podejmujemy.
Startup startupowi nierówny…
Możemy wyodrębnić dwie najliczniejsze grupy twórców startupów:
- Agencje interaktywne, duże korporacje, firmy.
- Studenci, freelancerzy, pasjonaci.
W tym miejscu chciałbym Tobie zadać pytanie – jak uważasz, która grupa ma większe szanse na osiągnięcie sukcesu przy tworzeniu startupu? Logicznie rzecz biorąc mając duży budżet i zespól pracowników powinniśmy łatwiej osiągnąć sukces. Nic bardziej mylnego – w praktyce to właśnie małe zespoły z niewielkim budżetem początkowym odnoszą sukces.
Dlaczego tak się dzieje?
Niewielkie zespoły tworząc startup zazwyczaj nie muszą wkładać w niego ogromnych pieniędzy. Dzięki temu już po krótkim czasie staje się on rentowny – biznes zaczyna zarabiać na siebie i przynosić zyski.
Wyobraźmy sobie natomiast sytuację w której na starcie otrzymujemy od inwestora 1 mln PLN na realizację projektu – wydajemy te pieniądze na najlepszych programistów, grafików, specjalistów od pozycjonowania itp. W tym wypadku o wiele trudniej jest osiągnąć rentowność w krótkim czasie.
Przykładów potwierdzających tę prawidłowość jest wiele, przykładowo historia powstania Facebook’a, Naszej-Klasy, Chatroulette itp. Natomiast coraz częściej jesteśmy świadkami sytuacji, w której ogromny odsetek projektów dofinansowanych przez Unię Europejską programem „PARP : PO IG 8.1″ ma problemy z utrzymaniem wskaźników rentowności – takie startupy upadają.

Klucz do sukcesu w tworzeniu startupu
Szyfr otwierający „zamek do sukcesu” składa się z 5 elementów:
- umiejętności
- świetny pomysł
- realizacja projektu
- silna wola
- łut szczęścia
O ile pierwsze cztery są bardzo konkretne o tyle ostatni element jest już całkowicie nieprzewidywalny. Czasami to właśnie najzwyklejsze szczęście decyduje o sukcesie lub porażce. Niemniej jednak największą rolę odgrywa motywacja twórców startupu. Wiara w powodzenie projektu to podstawa.

Model biznesowy czyli „monetyzacja” startupu
Aby serwis przynosił zyski należy wybrać odpowiedni model biznesowy. Poniżej kilka przykładów:
- Wyświetlanie reklam kontekstowych (Google AdSense)
- Platformy sprzedaży reklam (AdTaily)
- Programy afiliacyjne
- Konta premium
- Płatne treści/artykuły
- Płatności premium SMS/Premium SMS MT
- Wyświetlanie reklam w materiałach wideo
Jeśli myślisz tylko o zarabianiu na swoim startupie to nie wróżę Tobie sukcesu. Chciwość twórców pogrążyła masę projektów. Tworzenie startupu to prawdziwa sztuka, trzeba znaleźć złoty środek pomiędzy naszą wizją serwisu a modelem biznesowym. Warto podkreślić iż startupy, które osiągnęły największy sukces na runku światowym z początku nie miały żadnego modelu biznesowego. Dopiero z czasem wdrażały płatne opcje, konta premium itp.
Jak myślisz czy wspomniana już wcześniej Nasza-Klasa miałaby jakiekolwiek szanse na zdobycie aktualnej popularności gdyby od początku wyglądała tak jak dzisiaj (dziesiątki reklam, setki opcji, płatne usługi)?
Ja myślę, że nie miałaby żadnych szans. Dla przypomnienia poniżej zrzut ekranu Naszej Klasy z roku 2006.

Tworzenie startupu – jak to wygląda od strony technicznej?
CDN.
Generalnie to prawda. Większość startupów upada zdecydowanie szybciej, niż w ogóle powstała. Częstą przyczyną tego, jest brak umiejętności prowadzenia biznesu (bo przecież tak to trzeba nazwać), przez młode osoby. A szkoda, bo wiele pomysłów, które były realnie dobre, z szansą na powodzenia, po prostu wymarło.
Faktycznie, zgodnie ze statystykami zaledwie 20/30% startupów osiąga sukces. Czyli większość upada z różnych przyczyn. Brak doświadczenia, odpowiedniej wiedzy, finansów, inwestora… takich czynników pewnie jest wiele.
Tworzenie startupu to nie jest prosta sprawa
W ogólę się nie zgodzę. Biznes to zysk. Jeśli zakładasz jakas firme bez pomysłu na biznes, to lepiej zająć sie sprzedażą ziemniaków – więcej zarobisz. Druga sprawa – próg rentowności. Wkładając 1 mln złotych w projekt – oczywiście zwrot kosztów będzie bardziej rozlozony w czasie, ale relatywnie wiecej zarobisz na poczatku. Idac Twoim tropem, lepiej kupic samochod niz rakiete bo mniej kosztuje tyle ze nie bierzesz pod uwage tego, ze wolniej dotrzesz do celu.
I Wasze komentarze – 30 % startupow upada, bo nie ma zadnego pomyslu. Kopiuja to co juz jest z mysla ze zrobia to lepiej, bo portal bedzie do nich dopasowany „nasze bedzie lepsze i sie lepiej sprzeda”.
I jeszcze jedno – nasza klasa przetrwała by, ale ich problemem jest to, ze jedynym zrodlem finansowania jest reklama. W zadnen sposob, zaden z uzytkownikow nie jest z nimi zwiazany i od nich zalezny. Jesli by to zmienili (uzaleznili od siebie uzytkowniow) to by zarabiali dzisiaj znacznie wiecej. Dlatego, zapisz tez w CDN tego artykulu – ze aby startup mial szansze przetrwania (zeby biznes mial szanse przetrwania) trzeba od siebie uzaleznic ludzi.
@Cheaken odnośnie uzależnienia przyznam Ci rację, może nawet nie uzależnienie a zaangażowanie użytkowników jest ważne. W drugiej części będzie więcej o tworzeniu społeczności i tematach pokrewnych więc dodam ten podpunkt.
Nie zaangażowanie a uzależnienie. To dwie różne sprawy Kacper. Poprzez uzależnienie rozumiem to co zrobił Microsoft, Google i każdy inny pomysł który poprzez swoje produkty i usługi uzależnia od siebie użytkownika. To tak, jak by kupić samochód i mieć w warunkach umowy zapisane, że serwis trzeba robić w salonie i kosztuje co najmniej 500zł, ale dzięki temu ma się pewność, że auto będzie zawsze sprawne. Tworzysz pomysł, realizujesz go i uzależniasz ludzi, aby nie mieli innego wyjścia.
Cheaken ma absolutną rację i w pełni się zgadzam z jego koncepcją. Może to trochę brutalnie brzmi, że serwis ma uzależniać ludzi, ale tak oczywiście jest. Bez tego, każdy może uciec gdzieś indziej, do konkurencji np. – z tego nic nie wyniknie.
Cheaken: Wszystko zależy od tego jak ten sposób monetyzacji ma wyglądać. Podam na przykład startup który realizuje Szymon i Radek z SS. http://www.facebook.com/PykPyk?ref=ts
//W skrócie chodzi o przesyłanie pieniędzy za pomocą smsów ze swojego konta doładowanego w systemie.//
Wg. mnie jest to pomysł trafiony. Jest potrzeba, chlopaki mają bardzo ciekawy pomysł na realizacje pomysłu i odpowiedni target. Jednak każda próba monetaryzacji we wczesnej fazie zakończy się porażką!
Jeżeli wprowadzisz od początku zasady typu – każdy przekaz pieniężny kosztuje 50 gr, wg mnie pomysł utonie gdzieś w internecie i nawet pies z kulawą nogą nie będzie chciał wysyłać pieniędzy tą drogą. Zamiast pobrać 50 groszy od użytkownika, daj mu zajebistą usługe za friko powie on o tym rozwiązaniu 3 znajomym którzy powiedzą to kolejnym itd. Co z tego ze zarobisz w pierwszym miesiącu 20 złotych na znajomych i osobach które chcą przetestować system bo są z branży, albo . Jeżeli darmowy WOM da Tobie więcej niż kampania marketingowa za 100 tysiecy złotych z 8.1. (Warunkiem jest zajebistość usługi//produktu). Przeprowadz incepcje i zainfekuj umysł klienta ideą startupu, nie ujawniaj modeli biznesowych, pozwól użytkownikowi mieć prawdziwą frajdę z twojego produktu, a pieniądze przyjdą z czasem.
Dlatego Startupy studenckie odnoszą od czasu do czasu sukces bo nie mają cisnienia na hajs. To jest klucz do zagadki. Płatności odstraszają a jeżeli najpierw będziesz dopłacał do interesu swoją pracą w pocie czoła, to użytkownicy to docenią, nie będąc odstraszeni miliardem reklam na dzień dobry i smsami premium za kluczowe funkcje. Ufają w idee Później włącza się efekt kuli śniegowej i społeczny dowód słuszności (użytkownik myśli:skoro wszyscy płacą za wystawianie rzeczy na allegro to musi być to normalne! nie jestem frajerem płacąc za to! ) Jeżeli ktoś chce żeby jego „kula” nie była lepka to może wprowadzać miliard opłat na początek, ale czym więcej ich wprowadzi tym oczywiscie mniej zarobi.
Trzeba się skupić na ludziach i psychologii, a nie na złotówkach
Coś w tym jest, że młodzi ludzie są predysponowani do startupow. Nawet Ragni od fotki, sam tworzył kiedyś ten serwis inwestujac w domene( cos nawet pamietam że mowił że było to jeszcze w czasach gdy domeny sie rejestrowalo za 250 zl+) i nie wynosił z tego nic. A teraz niestety jest dosyć duży nacisk na to, aby biznes miał od początku zaszczepiony model biznesowy co imo nie pozwoli rozwinac skrzydeł projektom z ss.
Okey… pieniądze motywują za zarobione pieniadze możemy też inwestować w platna reklame itp. Oprócz tego mamy drive do tworzenia bo wydaje nam sie ze gdzies tam w perspektywie tych zlotowek bedzie wiecej. Wiec inwestujemy. Ale reklama w internecie może pochłonąć każdą ilość pieniędzy i za dużo ludzi jezeli tworzy startup w ktory angazuje sie w 100%. To z racji tego ze musi się też utrzymywać nie może zaryzykować i tworzyć biznesu który nie przynosi natychmiastowych rezultatów.
Bardzo fajnie napisane. Ciekawe podejscie do startupów. Podoba mi się ten fragment, o tym, ze chciwość to niekoniecznie dobra rzecz przy wymslaniu nowych serwisów. Faktycznie, dobrze to widac w naszej klasie.
Powodzenia;)
wiele start-up upada, bo ich twórcy chcą szybko osiągnąć sukces i to jak najmniejszym kosztem. Dodatkowo takie myślenie wzmacniają trenerzy start-up, którzy dają do zrozumienia, że klient trafi do nas już na drugi dzień po uruchomieniu firmy, portalu. A potem, to już tylko będzie lepiej.
A prawda jest taka, że od powstania portalu, firmy, interesu – do pierwszego klienta często mija rok, a do sukcesu – kilka lat. W tym czasie twórca musi być bardzo aktywny, tak by klient myślał, że zarabia grube miliony i ma dziennie tysiąc zleceń. Bo na martwy portal nikt nie wchodzi a do martwej firmy nikt nie przyjdzie.
Nasza klasa, facebook przez kilka lat były jedną z wielu stronek w internecie, na których nic się nie działo. Dopiero ruch na nich i dobry, długotrwały, konsekwentny marketing je wypromował.
Dlatego wytrzymują jedynie najbardziej konsekwentni oraz Ci, którzy maja środki na promocję i na przeżycie w okresie rozkręcania interesu.